Kopaczka do ziemniaków: co było wcześniej?

Kopaczka do ziemniakó

Wydaje się, że kopaczka do ziemniaków to urządzenie o banalnie prostej konstrukcji. Warto jednak zastanowić się nad tym, jak radzono sobie przed jej opracowaniem. Jaka historia stoi za jedną z najprostszych, a jednocześnie najpowszechniej używanych maszyn rolniczych. To naprawdę ciekawe.

Mroki początków

Zanim nastała pierwsza, choćby prymitywna kopaczka do ziemniaków, ludzie na pewno podejmowali próby wyrywania bulw. O ile w przypadku marchwi czy pasternaku miało to sens, to już przy ziemniakach taka metoda musiała zawieść – bulw jest dużo, a łączące je kłącza nie są na tyle mocne, żeby chwytając za łęcinę, wyrwać je z ziemi.

Kopaczka do ziemniakó

Na pewno więc szybko pojawiły się pierwsze ręczne narzędzia do wykopków. Jakie? Zapewne po prostu ostrza, ale to zrodziło nowe problemy.

Od ostrza do kopaczki

Jedną z najważniejszych zalet, jakie ma dobra kopaczka do ziemniaków, jest jej delikatność. Maszyna ta bowiem jest skonstruowana tak, by nie uszkadzała bulw. Dlatego też nie ma ona klasycznego ostrza, ale stosunkowo tępy lemiesz. Dawniej również używano podobnych konstrukcji, choć oczywiście dzisiejsza kopaczka do ziemniaków, nawet taka miernej jakości, jest zdecydowanie bardziej precyzyjna.

Dawniej jako kopaczka do ziemniaków sprawdzały się praktycznie wszystkie narzędzia, których lemiesz pozwalał na przekopanie redliny na stosunkowo dużej głębokości. Na tym etapie jednak udawało się jedynie rozpulchnić podłoże, a bulwy nadal trzeba było wyjmować ręcznie. Taka technologia zresztą wcale nie odeszła do lamusa. Nadal w wielu małych gospodarstwach właśnie tak prowadzi się wykopki. Jest to męczące nawet na krótką metę, ale są miejsca, gdzie obrabia się w ten sposób całe hektary pola.

Dodatkowe elementy

Droga od prostego lemiesza do współczesnej kopaczki to przede wszystkim historia doskonalenia lemieszy – ich kształt i nachylenie zmieniały się, by osiągnąć idealne parametry. Jednocześnie też do maszyny dołożono tarcze tnące, które pozwalają na odcinanie łęciny, dzięki czemu bulwy można odłożyć bez ich uszkadzania, a całą część nadziemną zrzucić w takim miejscu, by nie przeszkadzała przy dalszym obrabianiu rzędów.
Udoskonalano też przez wieki stelaż – dawniej raczej liczono na to, że jego masa „wciśnie” lemiesz w ziemię, dziś osiąga się to dzięki korzystniejszej konstrukcji, natomiast samą sztywną ramę stosuje się po to, żeby zmniejszyć opory prowadzenia i ułatwić kierowanie maszyną. Takie drobne zmiany zdecydowanie przekładają się na ergonomię i precyzję pracy z kopaczką, a bardzo często w ogóle się je pomija. Dzisiejsze kopaczki są jednak efektem setek, a raczej tysięcy lat powolnego doskonalenia technologii – ich prosta konstrukcja to tylko pozory, w praktyce zaś za każdą prostą maszyną stoi całkiem skomplikowana technologia i sporo fizyki.

Artykuły z tej samej kategorii: